Moskiewskie klubowanie
Moskwa to miasto, które nigdy nie śpi, zawsze łatwo jest wyjść na miasto.
Moskwa nigdy nie śpi – uniwersalna prawda, której żaden mieszkaniec ani odwiedzający stolicę nie zakwestionuje. Pod tymi neonami prawie bez liku lokali każdy i każda na pewno znajdzie coś dla siebie. Czy to elitarne kluby nocne z pokazem pirotechniki, blaskiem i glamour oraz polityką kontroli wobec twarzy, by zaszczepić strach w sercach dorosłych, czy to ponura knajpa, w której DJ gra jakiś nieznany rodzaj elektroniki, czy komfortowy angielski pub, w którym można spędzić czas do wczesnych godzin porannych, na pewno nie będziesz zawiedziony, ponieważ Moskwa ma wszystko. A, rzecz jasna, jako że Moskwa to miasto 24-godzinne, nigdy nie jest trudno wyjść na odstraszający i orzeźwiający posiłek po długiej i często zamglonej nocy w mieście.
Ale to nie zawsze tak wyglądało. Nie zawsze mieliśmy mekki klubowe, takie jak ICON czy Space, miejsca dla kochających deep i tech house, takie jak Rodnya Studio, czy podziemne techno kluby, takie jak Monasterio. Moskwa również przeszła długą, krętą i – zwłaszcza w latach 90. i na początku lat 2000. – bardzo kiczowatą i tandetną drogę, by dotrzeć do tego, co jest teraz. My w My Guide pomyśleliśmy, że to będzie dobre ćwiczenie w “edutainment”, by śledzić historię klubowej sceny Moskwy z pierwszej ręki, przez oczy i uszy niektórych weteranów klubowych i DJ-ów w różnych gatunkach muzycznych.

Wczesnym latem tego roku My Guide Moskwa natknęła się na Andrieja Pushkareva, prominentnego rosyjskiego DJ-a na scenie house i techno, podczas festiwalu muzyki elektronicznej na Węgrzech, który nazywa się B My Lake (http://bmylake.hu/2014/index.
MD: A jak podoba Ci się tłum tutaj, na Węgrzech i na festiwalu B My Lake w szczególności?
AP: Uwielbiam to tutaj, a oni naprawdę lubią muzykę, którą gram, naprawdę to czuję. Nie jestem po raz pierwszy w tym kraju. Jeśli chodzi o B My Lake Festival, dobrze, to mój pierwszy raz tutaj. Z tego, co wiem, to stosunkowo nowy festiwal, ale już czuję, że ci ludzie naprawdę wiedzą, co robią, wszystko zostało zrobione z największym profesjonalizmem. Wszyscy się bawią, lineup jest pierwszorzędny, słońce świeci, a wibracje są super pozytywne.
MD: Kiedy zdecydowałeś, że muzyka to to, co chcesz robić?
AP: Nie naprawdę zdecydowałem, to było trochę postanowione za mnie. Próbowałem kilka razy opuścić scenę, ale to było tak, jakby jakaś zewnętrzna siła po prostu mnie złapała i przyciągnęła z powrotem, mówiąc, żebym usiadł i dalej robił to, co robię. To nie jest łatwy zawód. Wszyscy myślą, że jest glamour – seks, narkotyki i rock 'n' roll – ale niewiele osób widzi drugą stronę zawodu, kiedy DJ-e są wyczerpani i samotni. Nie naprawdę należymy do siebie i czasami spotykamy się z poważnymi konfliktami wewnętrznymi.
MD: Miałeś ogromne doświadczenie w występowaniu w Moskwie i za granicą. Jak porównałbyś scenę klubową Moskwy i Europy?
AP: Moim zdaniem ta scena [muzyka elektroniczna undergroundowa] wciąż się rozwija. Jest stosunkowo nowa tutaj, jeśli porównujemy ją z Europą. Wciąż mamy przed sobą drogę do przebycia w sensie, że jako naród wciąż nie mamy DJ-a, który mógłby reprezentować rosyjski dźwięk lub dźwięk Moskwy. Jeśli pomyślimy o Niemczech, ta lista jest ogromna. Ale mam nadzieję, że scena wkrótce wystartuje, ponieważ nowa generacja w końcu dojrzewa. Są nowi ludzie w dwudziestce, którzy zaczynają wydawać mixy i coś dojrzewa. To sprawia, że jestem naprawdę szczęśliwy, bo myślę, że może z tego coś wyniknie. A jeśli chodzi o Moskwę w szczególności, no cóż, jak wiemy, to jak kraj w kraju. Sytuacja teraz jest taka, że wszyscy promotorzy i organizatorzy głównie przyciągają publiczność, przyprowadzając zagranicznych artystów, ale nikt tak naprawdę nie próbuje wychować własnych lokalnych gwiazd i bohaterów. Tak więc te kluby same wpajają ludziom myśl, że zagraniczne jest dobre i dlatego niewielu wierzy w lokalnych rosyjskich DJ-ów. Brakuje im wsparcia, by nasze lokalne publiczności szanowały ich i doceniały jako artystów. Więc wszystko zależy od DJ-ów, promotorów i także publiczności, by naprawdę rozpocząć wzmacnianie naszej własnej rodzimej sceny muzyki elektronicznej w Rosji.

Wędrujący Włoch z apetytem na wszystko, co modowe i glamour, Giorgio Paolucci jest w Moskwie od 8 długich lat i był świadkiem transformacji sceny klubowej w mieście z pierwszej ręki. Na dachu elitarniej heaven house music, jaką jest Krysha Mira club, z kieliszkiem dobrego białego wina w dłoni i otoczony pięknymi nocnymi widokami na rzekę i Moskiewski City, Giorgio wspominał niektóre ze swoich wspomnień oraz niektóre z jego wizji na przyszłość.
MD: Powiedz nam trochę o sobie.
GP: Jestem Giorgio, pochodzę z Mediolanu. Przeprowadziłem się tutaj prawie osiem lat temu z Las Vegas. Urodziłem się we Włoszech, ale ponieważ pracuję w branży nocnej i modowej, organizując wydarzenia, dużo podróżowałem.
MD: A jak oceniasz Moskwę?
GP: To niewiarygodne! Wszyscy teraz to wiedzą, ale kiedy pierwszy raz tu przyjechałem, nikt nie wiedział, że mogłoby mieć taki potencjał jako tętniące życiem miasto nocne. W porównaniu z innymi stolicami świata jest teraz jednym z najbardziej aktywnych miast pod względem życia nocnego. Oferuje tylko to najlepsze – może czasami nawet za dużo. Co mam na myśli, to to, że wciąż może być trochę za glamour, tak jak było, gdy pierwszy raz przyjechałem. Glamour jest ok, ale niektóre miejsca powinny być trochę bardziej wyluzowane i być w stanie łączyć różne osoby. W Europie można znaleźć bogatych imprezujących razem z artystami i normalnymi facetami, ale tutaj jest trochę inaczej, wszystko jest skategoryzowane. Dlatego osobiście nie jestem fanem tego podejścia z kontrolą twarzy. Chłopaki od kontroli twarzy są twoim pierwszym punktem kontaktu i zwracają uwagę na to, jakie buty masz na sobie, ale nigdy nie wiesz, może za tym prostym płaszczem lub prostymi butami kryje się szejk lub milioner. Tutaj po prostu patrzą na markę i mówią „och, to nie jest dobra marka, on nie jest bogaty, więc nie wpuścimy go”. To jest błąd.
MD: A jak porównasz Moskwę, gdy pierwszy raz przyjechałeś, a teraz? Czy coś się zmieniło?
GP: Tak, myślę, że rzeczy się zmieniają. W dzisiejszych czasach wielkie kluby są skończone, poza tym, w którym pracuję – Space Moscow. Teraz trendem są średnie bary dyskotekowe, które wyglądają jak Siberia, wszystkie projekty Ginza lub może nawet Soho Rooms. Ludzie mają szansę podzielić się posiłkiem, a następnie mieć zabawę w tym samym miejscu. Właściwie teraz niektóre restauracje próbują przyjąć ten format, to hybrydowy sposób działania. Kiedyś miałeś kolację, a potem przemieszczałeś się do 20 różnych miejsc. Teraz są ludzie, którzy wciąż tak robią, ale wielu innych lubi jedno miejsce i mogą zostać w tym samym miejscu niemal całą noc, a potem przyjeżdżają, na przykład, tutaj do Krysha Mira o 4 rano , by kontynuować swoją noc i oglądać zachód słońca.
MD: Widziałeś swoje udziały w klubach w Moskwie. Które z nich naprawdę się wyróżniają dla Ciebie?
GP: Cóż, oczywiście teraz Space, ponieważ to mądry pomysł, chociaż nie jest łatwo to zrealizować, ponieważ oryginalne Space jest w Ibizie i, cóż, to jest! To nie tylko klub, bo masz morze i krajobraz. Nasz klub jest trzy razy większy niż Space Ibiza, ale jesteśmy otoczeni fabryką. Poza tym w Europie mają inną kulturę: podążają za muzyką, cieszą się muzyką. Tutaj wypełniasz klub tylko wtedy, gdy jest wielkie nazwisko. Jeśli to nie jest wielkie nazwisko, tracisz pieniądze. Więc to jest to, co myślę o Space. Inne fajne miejsce to Soho Rooms, ale to nie mój styl, ponieważ może być skomplikowane. Pewnie pozycjonują się jako międzynarodowy klub, ale możesz się dostać tylko wtedy, gdy masz dużo pieniędzy. Siberia, Famous i Oblaka również radzą sobie całkiem dobrze w dzisiejszych czasach.
MD: Jako ekspat, co byś sugerował innym ekspatom, aby upewnili się, że jak najlepiej wykorzystają klubowanie w Moskwie dzisiaj?
GP: Przede wszystkim sugeruję ekspatom, aby oczyścili umysł i nie słuchali tego, co mówią ich przyjaciele i po prostu wyszli na zewnątrz i czuli się wolni. Jeśli chcesz wyjść, musisz być wolny od myśli, ponieważ czasami tak się zdarza, że ekspaci omijają miejsca, tylko dlatego, że jeden z ich przyjaciół powiedział im, że jest zbyt drogo. Wszystko jest drogie. Jeśli znajdziesz drinka za 100 rubli, to znaczy, że to nie jest prawdziwy alkohol i możesz ryzykować swoje życie, pijąc go. Więc oczywiście wszystko jest zawyżone. Poza tym, ekspaci nie powinni czuć się jak UFO i powinni spróbować być przyjaźni i starać się mieszać z lokalnym rosyjskim tłumem. I, oczywiście, powinni wyjść myśląc o dobrej zabawie, a nie tylko o znalezieniu jakichś dziewczyn. Oczywiście to część gry, ale to nie jest priorytet!
MD: A jak byś w kilku słowach opisał tych lokalnych rosyjskich klubowiczów?
GP: Szaleni i wykształceni. Pracując w Space widzę ludzi, którzy naprawdę wariują i cieszą się muzyką. Nie widziałem ani jednej bójki.
MD: Jak widzisz scenę nocnego życia w Moskwie za powiedzmy pięć lat? Gdzie według ciebie zmierza?
GP: To wszystko zależy, bo to miasto jest tak szybkie. Klubyrodzą się i umierają w ciągu roku. Wszystko zależy od trendów, ponieważ zawsze będą ludzie, którzy wychodzą i dobrze się bawią, ale za pięć lat myślę, że będzie bardziej demokratycznie. Prawdopodobnie będzie mniej super drogich klubów tylko dla bogatych, ponieważ to jest stary i umierający koncept. Robi się bardziej europejsko, a dowodem jest Gipsy. Ten klub to demokratyczne miejsce. Może nie być łatwo dostać się na początku, ale gdy już tam jesteś, znajdziesz bardzo zróżnicowany tłum, ceny są tańsze niż w niektórych innych klubach i jest super zabawnie! Icon jest podobny. Myślę, że przyszłość jest bardziej demokratyczna. Nie ma więcej pytania, kim jesteś, co masz na sobie, ponieważ zawsze będzie prywatny obszar dla tego rodzaju ludzi. Główna różnica między teraz a 8 lat temu, kiedy przyjechałem, to był klub Dyagilev, gdzie sprzedawali loggie za 30 000 dolarów! Teraz trudno sprzedać stół nawet za 2 000 dolarów.

Alexey Krasilnikov, znany również jako DJ Sebastien, jest młodym i rozwijającym się dyrektorem muzycznym i rezydentem DJ w Barbados, klubie, który przyciąga bardziej ekskluzywną publiczność. Mimo stosunkowo młodego wieku, Alexey podzielił się bardzo interesującymi spostrzeżeniami i myślami na temat burzliwej i fantastycznej historii klubowania w Moskwie.
MD: Alexey, czy możesz nam proszę opowiedzieć trochę o tym, kiedy pierwszy raz zainteresowałeś się muzyką?
AK: Pierwszy raz zainteresowałem się muzyką, gdy byłem dzieckiem, kiedy moi rodzice wysłali mnie do szkoły muzycznej. Tam nauczyłem się grać na pianinie, czytać nuty i śpiewać. Po ukończeniu szkoły moja miłość do muzyki nie zakończyła się, wręcz przeciwnie, rosła, szczególnie kiedy zacząłem chodzić do klubów nocnych. Wtedy zdecydowałem, że chcę zostać DJ-em. Potem mój przyjaciel DJ Night zadzwonił do mnie, mówiąc, że legendarna dyskoteka „Opera” potrzebuje młodego DJ-a i że casting odbędzie się za trzy dni. Moim zadaniem było nauczyć się DJ-ować w trzy dni i, jak widać, udało mi się to. Niestety, grałem tam tylko raz, zanim się spalił.
MD: Opowiedz nam o klubach, w których teraz grasz.
AK: Uwielbiam grać w Barbados , ponieważ tam tłum i atmosfera zawsze są super zabawne. Wszyscy są w doskonałym nastroju, poznając nowych ludzi i delektując się jednym z naszych wielu koktajli z naszego rozbudowanego menu barowego. Jeśli mam wolny dzień, lubię chodzić do Mendeleev, by napić się koktajlu i posłuchać deep house lub jakiejś ogromnej imprezy, nawet w Space lub Arena Moscow.
MD: Jak pamiętasz początek muzyki klubowej i kultury klubowej w Moskwie?
AK: Pamiętam początek życia klubowego z legendarnym klubem Dyagilev i remixami utworów Tsoia! To był dziwny czas – ludzie liczyli pieniądze i kupowali stoły za pół miliona rubli. Można było usłyszeć tylko mieszankę disco, funky house i remixy rosyjskich piosenek.
MD: A jak oceniasz nocne życie teraz? Co się zmieniło najbardziej widocznie?
AK: Dużo się zmieniło! Kluby są teraz budowane dla wielkich wydarzeń, więc możesz policzyć liczbę prawdziwych klubów na dwóch rękach. Teraz głównie mamy bary i restauracje, które nazywają się „klubami”. Ale przynajmniej jest ich dużo! Wszystkie grają różne gatunki, ceny alkoholu wahają się od 100 rubli do 600 rubli za whiskey z colą, menu jedzeniowe jest również zróżnicowane i wszystkie są w stałej konkurencji, starając się zaimponować i utrzymać swoją docelową publiczność, aby wracała po więcej, zamiast przechodzić do konkurentów. W rezultacie w mainstreamowym sektorze jest znacznie więcej rywalizacji i mamy teraz również bardzo silny ruch undergroundowy.
MD: Jak byś porównał scenę klubową w Moskwie i za granicą?
AK: To trudna rzecz do porównania, ponieważ każde miejsce ma swoje specyfiki ruchu klubowego! Glamour i luksus Moskwy, Europa i Wielka Brytania są w dużej mierze podobne, chociaż nie pozbawione swoich unikalnych cech. Jeśli naprawdę chcesz zanurzyć się w atmosferze prawdziwej imprezy i prawdziwej muzycznej celebracji, lepiej wybrać się na kilkudniowy festiwal gdzieś! Moim zdaniem, żaden klub na świecie nie może dać ci tej samej energii. Ludzie idą do klubów, by napić się, spotkać nowych i starych przyjaciół, tańczyć i po prostu oderwać się na chwilę od codziennej rutyny.
MD: A na koniec, jak widzisz przyszłość klubowania w Moskwie?
AK: Ciekawe pytanie! Może jestem konserwatywny w tym sensie, ale myślę, że nie ma wielkich zmian na horyzoncie. Styl muzyczny może się nieco zmienić, ale to właściwie wszystko… bary i restauracje będą nadal organizować imprezy. Na niektórych z nich usłyszymy pop, inne będą grać to, co jest modne i wciąż będzie trwała niekończąca się debata o tym, co jest najlepsze – sprawdzony pop czy nowy modny mainstream – nie zaniknie. Osobiście chciałbym zobaczyć prawdziwe kluby, takie jak Dyagilev, First, Opera lub XIII, które wracają do gry.